Rozdział XII
Na początku małe sprostowanie – Syriusz się nie tnie. Wiem, że trochę mało jasno to napisałam, ale chodziło mi o to, że on z tej całej bezradności i innych tego typu bredni walnął pięścią w lustro i pokaleczył sobie rękę. Dzięki za uwagę =)
~*~*~*~*~*~*~*~
Otworzył ostrożnie oczy. Wszystko znajdowały się jakby za mgłą, także stojące przed nim postacie. Sześć, cztery, dwie… Po chwili widział już tylko jedną osobę. Bladą, zmartwioną, przerażoną. Szare oczy utkwione były w jego twarzy. Pojedyncze kosmyki kruczoczarnych włosów przykleiły się do jej mokrych od łez policzków.
- Dorcas… - szepnął. Próbował się poruszyć, nie dał rady.
- Wszystko będzie dobrze… - odszepnęła. Chłopak wyciągnął rękę w jej stronę. Na nic zdały się przeprosiny i nawoływania. Ciało Dorcas rozpłynęło się w powietrzu.
~*~*~*~*~*~*~*~
- Co się mogło stać ? – powiedziała Lily po raz setny. Była z Jamesem w SS, siedzieli przy Syriuszu. Pielęgniarka musiała sprowadzić uzdrowiciela, gdyż jej pomoc nie wystarczyła. Black stracił dużo krwi, ale było już wiadomo, że przeżyje. Potter i Evans wciąż głowili się nad przyczyną tego „aktu desperacji”.
- Co za idiota!- nagle wrzasnął Potter- Jak on mógł zrobić coś takiego?!- nie przestawał krzyczeć. Chciał wyładować swoje emocje chociażby takim prostym sposobem. Wziął do ręki poduszkę, leżącą na pobliskim łóżku i cisnął nią w drzwi, które otworzyły się na oścież. Poducha trafiła w... Dorcas. Stała tam skulona z pojedynczymi kroplami łez na twarzy. Przyglądała się pomieszczeniu ze… strachem? Tylko o co się bała…? Chyba nie o Syriusza. Ale w sumie, o kogo innego mogłaby się bać ? Ruszyła najpierw niepewnie, później śmielej. Podeszła do Lily i usiadła obok niej. Pochyliła się, opierając łokcie na kolanach. Ukryła twarz w dłoniach. Kosmyki włosów wysuwały się spod gumki, która podtrzymywała jej grube włosy.
- To moja wina- szepnęła sama do siebie. Przyjaciele spojrzeli na nią, jak na obłąkaną.
- Ale co ty gadasz, Dorcas ?- powiedziała Lily. - Przecież to nie twoja wina- rzekła już twardziej, żeby uzmysłowić przyjaciółce, że to nie ona ponosi odpowiedzialność za to, co się stało. W tym momencie Syriusz poruszył się lekko. Nagle zaczął szarpać się sam ze sobą. Mamrotał coś niewyraźnie. Zrozumiałe było tylko jedno słowo : przepraszam. Powtarzał je w kółko. Mieszało się to z całą falą nieskładnych zdań, które wciąż wypływały z jego ust. Usiadł tak gwałtownie, że obecni w SS podskoczyli ze strachem. Z szeroko otwartymi oczami krzyknął:
- Dorcas !
Opadł z równą gwałtownością, z jaką się podniósł. Lily siedziała z bardzo dziwnym wyrazem twarzy. Zupełnie nie wiedziała, o co chodzi.
- Dorcas? O co tu do cholery chodzi ? – zapytała, oglądając się na krzesło, na którym siedziała dziewczyna. Nie było jej tam. Ruda zobaczyła tylko pukiel czarnych włosów znikających za drzwiami.
- Dorcas… - Syriusz westchnął i ukrył twarz w dłoniach. Lily obróciła się na wprost niego.
- Black, mam do ciebie pytanie…
~*~*~*~*~*~*~*~
- Jak on mógł coś TAKIEGO zrobić ??!! Ten… Ten… - Lily zabrakło obraźliwych słów na temat Syriusza. Chłopak opowiedział im, dlaczego Dorcas go unika. Zielonooka była wściekła, uderzyła Blacka w twarz i wybiegła z sali, a James tuż za nią. Miał mieszane uczucia, właściwie trudno mu było ustawić się po jakiejkolwiek stronie. Postępek Syriusza budził w nim gniew, że jego przyjaciel był zdolny do czegoś takiego, z drugiej zaś strony… Dorcas (i Lily też, jak sobie nagle uzmysłowił) zachowały się chamsko (sza =P) w stosunku do niego i Syriusza. Nabrały ich bez żadnych skrupułów, i myślały, że ujdzie im to płazem. Tymczasem Lil wciąż wymyślała obraźliwe komentarze na temat Blacka.
- … być takim narwanym zboczeńcem ! – zakończyła swój długi wywód. James stanął nagle na środku korytarza.
- Dlaczego to zrobiłyście ? – zapytał, marszcząc w skupieniu brwi. Lily także się zatrzymała.
- Co zrobiłyśmy ? – zapytała. Przez chwilę stali w ciszy. Nagle ruda pojęła, o co chodzi.
- J-ja… - zająknęła się. Nie wiedziała dlaczego. Zrobiło jej się strasznie głupio. Czuła, jak na jej policzkach wykwitają czerwone rumieńce.
- Nie naprzykrzałem się, chciałem być twoim przyjacielem, a ty grasz tylko na moich uczuciach. Jesteś najzwyklejszą w świecie egoistką. – stwierdził. Sam się sobie dziwił, że powiedział coś takiego. Odkręcił się na pięcie i pomaszerował przed siebie, zostawiając ją samą.
~*~*~*~*~*~*~*~
Święta nadeszły zbyt szybko jak dla Lei. W ponurym nastroju zsunęła się z łóżka i zeszła do kuchni. Powitali ją radośni rodzice. Dziewczyna przewróciła oczami i usiadła przy stole. Na Boże Narodzenie wróciła do domu. Zjadła szybko śniadanie i poszła z powrotem do swojego pokoju. Nie udzieliła jej się „wspaniała” atmosfera świąt, a wszystko przez jedną osobę…
- Linnea ? Ca va [jak leci] ? – jej tata stał pod drzwiami i pukał cicho. Lea wykrzywiła usta w grymasie złości.
- Mon Dieu [mój Boże]… - jęknęła. Drzwi otworzyły się, dziewczyna zobaczyła Lucasa Neveu, swojego ojca. Wysoki, blady mężczyzna spojrzał się na nią z uśmiechem i powiedział tylko zachęcającym i proszącym zarazem tonem:
- Ma fillette [moja córeczko]... – uśmiechnął się jeszcze szerzej, ukazując nietypowo ostre kły, po czym rzucił jej małą paczuszkę na kolana. Mrugnął do niej i zamknął drzwi, słysząc nawoływania swojej żony. Lea spojrzała na paczkę i zerwała zielony papier. Na podłogę upadł srebrny naszyjnik. Dziewczyna podniosła delikatny łańcuszek z dwoma splecionymi ze sobą wężami i przyjrzała mu się dokładnie. Na jednym ze srebrnych gadów było coś napisane.
- „Przepraszam” – przeczytała na głos. Obok wyryte były inicjały R.L. Przy zapięciu znajdowała się mała karteczka. – „Jestem największym palantem na świecie. Proszę, wybacz mi…” Och, Remus… - Lea zmrużyła oczy w zamyśleniu i bezwiednie założyła naszyjnik. Pasował idealnie.
- Linnea ! – usłyszała wołanie z dołu. Zeszła po schodach a w oczy rzuciła jej się wielka choinka przystrojona na złoto, której jeszcze rano nie było.
- Aż tak długo siedziałam na górze…? – szepnęła sama do siebie. Jej rodzice krzątali się wokół drzewka przywieszając ozdoby. Lucas męczył się z lampkami, które za nic nie chciały się włączyć. Po raz setny włożył wtyczkę do kontaktu. Coś błysnęło i z jednej z lampek zaczęła ulatywać wiązka dymu.
- Sacrebleu ! – zaklął w końcu i w geście irytacji rzucił na ziemie kabel. O dziwo wszystkie nagle rozbłysły ciepłą żółcią.
- Quelle surprise [co za niespodzianka] ! – zawołała Eve, matka Lei. Dziewczyna uśmiechnęła się niemrawo i chwyciła pierwszą paczkę.
~*~*~*~*~*~*~*~
Sally, Lily i Dorcas zostały w tym roku na święta w Hogwarcie. Siedziały wszystkie w WS i jadły późne śniadanie, a raczej próbowały. Naprzeciwko nich siedział James z blondwłosa „pięknością” ze Slytherinu – Vanessą. Obok jej dwa klony – Dina i Tina – skubały sałatę, popijając ją wodą. W krótkim czasie Vanessa z niewygodnej ławy przeniosła się na kolana Pottera. Lily po pięciu minutach posiłku odłożyła widelec ze zniesmaczoną miną. Nie zaszczyciła nawet spojrzeniem bardzo zajętej sobą pary. Dorcas i Sally też długo nie wytrzymały obrzydliwego mlaskania, więc czym prędzej pobiegły za przyjaciółką. Znalazły ją pomiędzy regałami w bibliotece z książką w ręce.
- „Zapomnienie” – przeczytała Dor. – Ty chyba nie…
- Daj mi spokój ! – książka zatrzasnęła się z hukiem. Lil spojrzała zimno na dziewczyny. – Nie wiem co się ze mną dzieje. Ale jeśli usłyszę, że któraś mówi o tym pieprzonym Casanovie, dostanie mocno po głowie, jasne ? – przytaknęły. Aż za dobrze wiedziały, że zdenerwowana Lily może być bardzo niebezpieczna. Nerwowa atmosfera udzielała im się do wieczora. Sal i Lil grały w szachy czarodziejów. Dorcas zniknęła, nie mówiąc gdzie idzie.
- Szach i mat. Mogłabyś się chociaż trochę postarać. – Sally po raz kolejny rozłożyła Lily na łopatki.
- Przepraszam. Jestem cholernie rozkojarzona…
- Powiesz mi coś, czego nie jestem w stanie sama wywnioskować ?
- Tak. Gdzie Dorcas ? – na to pytanie nikt nie mógł jej odpowiedzieć, bo nikt nie znał odpowiedzi. Nagle do pokoju wspólnego wleciała Vanessa – cała w skowronkach, a tuż za nią James. Blondyna rozłożyła się na kanapie, kokieteryjnie trzepocząc rzęsami w stronę Pottera. Chłopak podszedł do niej i już po chwili połączył ich bardzo długi i baardzo mokry pocałunek.
- Chodź Sally, bo zaraz utoniemy… - Lily nie mogła oprzeć się pokusie, żeby nie odrzucić długich rudych włosów i zakołysać biodrami w drodze do dormitorium. Zadziałało. Poczuła, jak jego wzrok pali jej plecy. Uśmiechnęła się mściwie i poszła dalej.
~*~*~*~*~*~*~*~
- Nie wiem jak dalej żyć,
Nie wiem nie umiem śnić,
Gdy nie ma blisko Cię… nie ma
Nie wiem jak dalej żyć,
Łez już nie umiem kryć,
Gdy dodajesz ciepła mi... dodajesz ciepła
Ja w ciszy czuje jak
Nasza gwiazda gaśnie...powoli tak jak my
Chciałabym na nowo poczuć, że jesteś bliski mi
i czule tulisz mnie… - Dorcas siedziała na łóżku tuż obok Syriusza, który spał w najlepsze. W sumie mógł już wyjść, ale pani Pomfrey nie chciała o tym słyszeć. Chłopak nie wiedział, że co wieczór Dor przychodzi, i śpiewa, trzymając go za rękę. Dziewczyna sama nie wiedziała dlaczego to robi. Przecież skrzywdził ją, a ona mu współczuje…
- Dorcas…? – speszona dziewczyna chciała wyrwać rękę z uścisku, jednak dłoń chłopaka zakleszczyła się na jej nadgarstku. Złapał ją za ramiona, przyciągając bliżej.
- Zostaw mnie ! Nie rób mi tego ! Znowu… - miotała się, już nie kontrolując wcześniej wstrzymywanych łez. Syriusz miał równie zrozpaczoną minę co ona. Ściskał jej ramiona coraz mocniej, nawet nie zdawając sobie z tego sprawy.
- Ja nie chciałem ! – ochrypły okrzyk wyrwał się z jego ust. Dorcas szarpnęła z całej siły i w rezultacie wylądowała na zimnej posadzce. Nie leżała tam jednak długo, od razu zerwała się na równe nogi i wybiegła z SS.
~*~*~*~*~*~*~*~
Aloha wszystkie panie i nie panie. Mam do was małą prośbę. Zawsze mam kupę roboty z powiadamianiem o nowych notkach, więc od teraz jeśli ktoś chce być informowany, proszę pisać mi o tym na gg (1479494) ewentualnie w komentarzach, gdy taki ktosiek nie posiada gadulca. Ale tylko wtedy. Podajcie adres itp. a ja sobie zapisze i będzie mi łatwiej =) Z góry dzięki =* A i jak zwykle proszę nie zwracać wielkiej uwagi na błędy, nie mam za bardzo czasu żeby to sprawdzać.
PS. Nie piszcie „kiedy nowa notka” bo ja pisuje kiedy mi pasuje (czyt. Kiedy mam czas) a za takie poganianie będę opóźniała publikację notki o tydzień =P Ciao ^^
..::Biara::.. 13/12/2006 19:49:52 [
Powrót]
Skomentuj
Biedna Dorcas... :( Ale fajnie to wszystko wymyślilas, masz swietne pomysly, czemu ja takich nie mam?? ;( :P w kazdym razie notka pierwszej klasy :D
rudzielec 31/12/2006 12:15:23
| brak www IP: 83.27.203.42
Hey! U mnie news:D Troche krótki, ale w najbliższym czasie mają sie pojawić kolejne części:D Zapraszam do czytania i pisz nową notke;P
Pozdro xD
Illusion 31/12/2006 11:30:15
| brak www IP: 212.76.37.182
napisz mi na maila kiedy będzie następna notka.
kiwa 31/12/2006 10:52:18
| brak www IP: 82.210.128.102
Tak kochana Biaro chodzi tu o Lena, tylko ze ja po cześci sugeruje sie na japońskiej wersji a tam on ma Ren Tao a pozatym za nim obejżałam polskie najpierw ogladałam Japońskie i tak jakoś zostało...A nastepnym razem jak niewiesz ktoto to zajżyj do Opisów bohaterów
^^Tamika^^ 29/12/2006 20:32:21
| brak www IP: 83.144.121.20
Ja też nie wiem, jak można być w przecinku ;P. Ale tak mnie korciło, żeby to napisać, więc po prostu musiałam... . Buzioole =*.
ema 29/12/2006 12:15:46
| brak www IP: 62.29.135.131
U mnie nowa notka, zapraszam! http://tak-wyszlo.blog.onet.pl
ema 28/12/2006 00:25:45
| brak www IP: 62.29.135.131
Ohato Biara ^^
Nowa notka :*
Tenshi 27/12/2006 13:28:26
| brak www IP: 212.2.99.34
Własnie skończyłam czytać Twojego bloga. Masz świetne pomysły... Najbardziej uderzyło mnie to, co zrobił Syriusz.. Najbardziej wspólczuję Dorcas. Nieważne co dziewczyny zrobiły, nie miał najmniejszego rapwa tak robić. Razem z Jamesem mogli sie obrazić, że ich nabrały, ale to wszystko.
CHoć z drugiej strony widać, ze załuje.
Ech... trudne to wszystko, jak to w zyciu!
A, i mam nadzieje, że Lea wybaczy Remusowi:D. No i że on opowie jej o swoim małym, włochatym problemie:D.
Bardzo ładnie i zgrabnie piszesz.. Mam nadzieję, że nowa notka szybko:)
Pozdro!
Natala 27/12/2006 12:30:26
| brak www IP: 212.76.37.182
Umnie nowość
Anioł Śmierci 26/12/2006 23:24:19
| brak www IP: 83.144.121.20
Ano nie poinformowalam, bo nie wpisałaś sie do ksiegi ;P
A pisalam w poprzednih notkach ze bede informowac tylko jak ktoś sie wpisze ;))
Sayonara :*:*
Tenshi 26/12/2006 18:35:20
| brak www IP: 212.2.99.35
Podstrona:
*1* /
2 /
3 /
4