Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział XIII

Rozdział XIII

Miała być to notka całkowicie romantyczna - niestety, chyba mi nie wyszło, ale sami oceńcie. Na pewno nie jest taka w całości xP Po prostu miałam mały napad głupawkusa - pospolitusa... =) Wybaczycie mi, nie ? Notka dzisiaj dłuższa niż zwykle (a tak mi się przynajmniej wydaje xD) i jest w niej zapewne więcej błędów, ponieważ nie mam worda na moim nowym sprzęcie (prezent na gwiazdkę :P Sza !) i tu szwankuje mi autokorekta, a nie chce mi się sprawdzać literka po literce, więc wiecie... A notka for Miśka, która chyba wie, dlaczego jest dla niej, a jak nie, to jej to wyjaśnię na gg =D
PS. Chyba nie chce wam się ułatwiać mi życia, co ? Więc postanowiłam, że będę powiadamiać tylko tych, co mam na gg i czytelników z długim stażem. To by było na tyle =*
PPS. Nie wiem, na jakiej pozycji w Quiddichu gra Syriusz, więc u mnie gra jako pałkarz, i jeśli ktoś widział inną wersję, to proszę się nie przyczepiać xP
~*~*~*~*~*~*~*~
- Proszę państwa, nic nie przebije dzisiejszego meczu ! Zapamiętajcie, że to Gryffindor i Slytherin rozegrali najzacieklejszy bój o wygraną ! Ta rozgrywka na pewno zapisze się w Historii Hogwartu, a nawet jeszcze nie została zakończona ! Ostrzejsza będzie już chyba tylko walka o Puchar Quiddicha... - krzyczał komentator Michael Mercury podnieconym głosem. Nie on jeden był pod wielkim wrażeniem graczy. Jeszcze nikt nigdy nie widział czegoś podobnego. Uniki, manewry, podania, gole... Drużyny były doskonale przygotowane zarówno fizycznie, jak i taktycznie. Grze sprzyjały również doskonałe warunki pogodowe – lekki wietrzyk, słońce ukryte za cienką zasłoną złocistych chmur... - Goool ! Gryffindor wygrywa 180:100 !!! A gdzie się podział znicz ? - rzeczywiście, już od dłuższego czasu James Potter i Steven Burring latali wokół boiska bezczynnie, na próżno poszukując małej, złotej kuleczki.
- Niech to szlag ! - warknął Potter, widząc, jak Steven przyspiesza, widząc tuż przed sobą złoty błysk. Ruszył za przeciwnikiem, ze wszystkich sił pragnąc go prześcignąć. Znicz zanurkował ostro w dół, i uniósł się w górę tuż nad ziemią. James był przygotowany – Steven nie. Ślizgon zarył w glebę, łamiąc przy okazji trzonek miotły i duży palec u nogi. Potter w ostatniej chwili poderwał się w ślad za złotym zniczem, który leniwie latał wokół trybun Puchonów. Kulka nagle przyspieszyła, lecąc w kierunku siedzisk Ślizgonów.
- James, wcześniej skutecznie, choć zapewne niechcący, załatwiając przeciwnika, pędzi po 150 punktów ! Ale... Co on wyprawia ? Znicz chyba zniknął mu z oczu... Więc dlaczego leci w stronę Vanessy Carter ? Potter, wszyscy wiemy, że to niezbyt dobry moment na amory ! - prawda była taka, że James nie miał cienia ochoty na romanse. Nie wiedział nawet, że leci w stronę Vanessy. Widział tylko złotą kulkę tuż przy jej lewym uchu. Wyciągnął rękę, a wszyscy wstrzymali oddechy. Każdy zadawał sobie jedno pytanie: Czy ten Potter do reszty zwariował ?! Okrzyk zdziwienia wyrwał mu się z gardła, gdy zamiast złapać znicz, ścisnął w dłoni pukiel starannie czesanych blond włosów. Desperacko rozejrzał się dookoła - ujrzał zgubę z drugiej strony boiska. Czym prędzej udał się w tamtą stronę, ale przyhamował. Znicz powoli okrążał głowę... James przełknął ślinę. Lily. Nie mając wyboru w błyskawicznym tempie znalazł się przy niej. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i szepnęła:
- Brawo James. - chłopak złapał znicza. Zdążył jeszcze usłyszeć krzyk Michaela, po czym cała drużyna rzuciła się na niego w akcie radości. Na boisku czekał już na nich szczęśliwy złoto-czerwony tłum i większość Krukonów i Puchonów. Z dala od wariujących kibiców stały dwie dziewczyny. Rozzłoszczona Vanessa i lekko rozbawiona Lily, patrząca na wściekłość tamtej.
- Czego się cieszysz ruda ? - warknęła Ślizgonka z kwaśną miną. Lily uśmiechnęła się uprzejmie
- Z wygranej oczywiście. A ty nie kibicowałaś swojemu chłopakowi ? - zapytała, udając zdziwienie. Nie otrzymała odpowiedzi, gdyż Vanessa pruła przed siebie, wprost do Jamesa. Ciekawa dalszego rozwoju wypadków Lil poszła za nią.
- Dlaczego złapałeś tego cholernego znicza ? Widać, już mnie nie kochasz ! Powinieneś dać nam wygrać ! - kilka osób z tłumu zaczęło chichotać
- Masz racje Vanessa. - wszyscy otworzyli szerzej oczy ze zdziwienia - Już cię nie kocham. I nigdy nic do ciebie nie czułem. Bo zawsze myślami jestem tylko przy jednej dziewczynie. - podszedł do Lily i złapał ją za rękę. - Przy mojej zielonookiej Lily - po tych słowach złożył na jej ustach namiętny pocałunek. Przez chwilę do nikogo nie docierało, co się właśnie zdarzyło. Wystarczyło jednak parę sekund, żeby trybuny zatrzęsły się od gromkich oklasków. Vanessa zemdlała, jednak nikt nie zwrócił na to uwagi. James z widoczną niechęcią oderwał się od Evans i wziął na ręce. Po chwili niósł ją już po łagodnych zboczach błoni Hogwartu.
- Nigdy nic do ciebie nie czułem... Ja za to czułam się jak w brazylijskiej telenoweli, które nałogowo ogląda moja mama.
- Nie moja wina, nie miałem czasu, żeby wymyślić coś bardziej na poziomie. Ale jak dla mnie efekt końcowy był bardzo zadowalający... - w odpowiedzi otrzymał kolejny gorący pocałunek w usta.
~*~*~*~*~*~*~*~
Syriusz nie brał udziału w meczu - wyszedł już wprawdzie z SS, ale pani Pomfrey osądziła, że chłopak nie będzie miał jeszcze siły, żeby udźwignąć pałkę, a co dopiero odbijać nią tłuczki. Syriusza denerwowało to niańczenie, ale nie miał nic do powiedzenia. Mógł jedynie oglądać mecz na trybunach. Chciał pogratulować Jamesowi wygranej - niestety, gdy już się przecisnął przez wszystkich uczniów, jego przyjaciela gdzieś wywiało. Poszedł więc do PW, gdzie miała się odbyć wielka impreza. Na korytarzu było dziwnie cicho, ale gdy podał hasło do salonu, mało nie ogłuchł przez głośną muzykę. Wszedł do środka na chwiejnych nogach, rozglądając się dookoła. Pod ścianami ustawione były długie stoły pełne jedzenia, kremowego piwa i tradycyjnie Ognistej Whisky. Jednak wzrok Syriusza zatrzymał się na Dorcas, która tańczyła z opalonym chłopakiem wyższym od niej o jakąś głowę. Wyglądem przypominał trochę niedźwiedzia. Był szeroki w ramionach i miał lekko zgarbione plecy. Rozczochrane brązowe włosy także przywodziły na myśl niedźwiedzią sierść. Widać, dziewczyna świetnie bawiła się w jego towarzystwie. Nie mogąc znieść tego widoku, ponowił poszukiwania Jamesa. Kluczył między tańczącymi, ale szybko odkrył, że jego wzrok i tak wędruje do jednej pary. Nie zdając sobie sprawy, że ciągle idzie, wpadł na kogoś. Był to James, trzymał w ręku dwie butelki kremowego piwa a na jego ustach gościł wyraz bezgranicznego szczęścia. Wypieki na twarzy i nieobecne spojrzenie mogły świadczyć tylko o jednym - Lily.
- Gratuluje stary - Syriusz poklepał przyjaciela po plecach. Ten odpowiedział mu jeszcze większym uśmiechem i odszedł, chwiejąc się lekko.
~*~*~*~*~*~*~*~
- Dzięki za taniec, Kurt - Dorcas uśmiechnęła się do chłopaka, który odpowiedział jej tym samym. Dziewczyna już odchodziła, kiedy Kurt złapał ją za rękę.
- Jeszcze jeden, Dorcas - uśmiechnął się czarująco, mówiąc z mocnym, niemieckim akcentem.
- Ale tylko jeden, jestem już zmęczona - dała się porwać silnemu chłopakowi. Czarnowłosa kątem oka zauważyła Syriusza - siedział w fotelu i z żałosną miną przyglądał się jej. Szybko odwróciła wzrok. Wiedziała, że go rani. Chociaż był to tylko głupi taniec, od razu można było spostrzec, że jest koszmarnie zazdrosny. "Dalej myśli, że go nienawidzę..." pomyślała Dorcas "A ja już dawno mu przebaczyłam, chociaż nie powinnam... " Czuła na sobie jego palący wzrok. Nie minęła minuta, a ona już miała dosyć.
- Przepraszam cię na chwilę - podeszła do całkiem zaskoczonego Syriusza i chwyciła go za rękaw. Wyciągnęła go z PW przed portret. Chłopak nie mógł zrozumieć dziwnego zachowania szarookiej.
- Wybaczyłam ci. Już dawno ci wybaczyłam... Ale nie chciałam się do tego przyznać nawet przed samą sobą. Mam dosyć tego unikania się. Ja... nie wiem, co się ze mną dzieje, ale chyba w końcu przestaje być rozkapryszoną dziewuchą... - wyrzucała z siebie wszystko, o czym myślała już od dawna. Zanim zdążyła zareagować, Syriusz mocno ją uścisnął.
- Ja naprawdę nie chciałem... - zaczął się tłumaczyć. Dziewczyna przerwała mu jednym ruchem ręki. Nastała cisza, którą Black chciał wykorzystać do ponownej próby zacieśnienia ich relacji. Przybliżał się do Dorcas, chcąc ją pocałować.
- Ale zostaniemy przyjaciółmi, bo chociaż ci wybaczyłam, to nigdy tego nie zapomnę. - oznajmiła i weszła z powrotem do salonu. Syriusz został sam. Chociaż dostał kosza, to był szczęśliwy, bo Dorcas mu przebaczyła.
~*~*~*~*~*~*~*~
Lea przewracała się z boku na bok nie mogąc zasnąć. Po powrocie do Hogwartu ze Świąt we Francji, rozchorowała się poważnie. Leżała w łóżku cały tydzień i zanosiło się na to, że trochę jeszcze tu poleży. Po głośnej muzyce, która dudniła już pół nocy, zorientowała się, że wygrali mecz. Leżała teraz w ciemności i słuchała bezsensownych wrzasków. Nagle drzwi zaskrzypiały cicho i do środka weszła ciemna, zgarbiona postać. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że osobnik wydawał z siebie krótkie warknięcia, a jego stopy dziwnie stukały o drewnianą podłogę. Lea wygrzebała się spod warstw koców i kołder. Wyszła z łóżka i podeszła do ciemnego kształtu. Przemknęła obok niego i włączyła światło. Zmrużyła oczy, które - przywykłe do półmroku - zaczęły piec ją boleśnie. Przetarła je parę razy i rozwarła szeroko. Widząc to, co znajdowało się na podłodze, zaczęła krzyczeć bezładnie. Po chwili jednak opanowała się i wypuściła powoli powietrze. Na ziemi płaszczył się... Remus ? Lea przyglądała się mu z niedowierzaniem. Jego stopy były dwa razy dłuższe niż normalnie. Dodatkowo obrośnięte były gęstym, splątanym futrem. Wyjaśniło się również dziwne stukanie. Czołgając się po podłodze rysował drewno wielkimi, ostro zakończonymi pazurami zarówno u nóg jak i u rąk, a właściwie teraz już łap. Twarz była w miarę normalna, jeśli nie liczyć wielkich, żarzących się na czerwono ślepi i długich, żółtych kłów. Całe jego ubranie było w strzępach.
- L-lea... - wychrypiał błagalnie. Dziewczynie zaczęły drżeć dłonie - zawsze tak było, kiedy się denerwowała. Kompletnie nie wiedziała co robić. Omiotła wzrokiem sypialnię - nic nie nadawało się do pomocy. Jej uwagę przykuł nowy szczegół w otoczeniu. Mała buteleczka wypełniona pomarańczowym płynem, która wystawała z kieszeni Remusa. Czym prędzej chwyciła ją i odkorkowała. Rozchyliła paszczę pół Remusa, pół wilkołaka i wlała zawartość fiolki. Chłopak spojrzał na nią nieobecnym wzrokiem, po czym zwalił się bezwładnie na dywan. Jego ciało powoli wracało do normy. Lea chwyciła go pod ramiona i jakimś cudem ułożyła w swoim łóżku. Siedziała przy nim, trzymając jego rękę. Po kilku długich godzinach zasnęła, z myślą, że nie ona jedna ukrywała coś w ich związku.
~*~*~*~*~*~*~*~
Syriusz wrócił do PW bardzo zadowolony. Od razu chwycił butelkę Ognistej i upił z niej kilka łyków, po czym ruszył w stronę kanapy. Nagle usłyszał (tylko dlatego, że była wolniejsza piosenka) dziwny chrobot. Obrócił się do źródła dźwięku, czyli schodów. Ujrzał jednak tylko domykające się drzwi od dziewczęcego dormitorium. Wzruszył ramionami i usiadł na wygodnej kanapie.
- Ty jesteś Syrisz, Freund Dorcas ? - usłyszał twardy, ale jednocześnie ciepły głos po swojej lewej stronie. Obok niego siedział niedźwiedziowaty chłopak, który wcześniej tańczył z Meadows. Black nie miał pojęcia co oznaczało słowo "Freund", postanowił jednak udawać mądrego (xD)
- Mam na imię Syriusz i, niestety, nie chodzę z Dorcas. - oznajmił wyniośle. Nieznajomy zaśmiał się serdecznie. - Nabijasz się ze mnie ?!
- Skądże, Syrisz. Ich bin Kurt, i wcale nie miałem zamiaru obrazić cię tym śmiechem. Po prostu źle mnie zrozumiałeś. Pytałem tylko, czy jesteś z Dorcas za... za...
- Zaprzyjaźniony. Cześć chłopcy ! - Dorcas pojawiła się znikąd, pomagając Kurtowi dokończyć zdanie. Omiotła wzrokiem kanapę, nie znalazła jednak miejsca siedzącego. Niemiec zauważył jej spojrzenie. Zerwał się szybko z miejsca i odsunął się uprzejmie. Dor zarumieniła się.
- Ale nie trzeba, poradzę sobie... - chłopak uciszył ją samym spojrzeniem, po czym przyciągnął do siebie i posadził obok Syriusza, a sam przykucnął przy Dor. Dziewczyna jednak długo nie zagrzała tam miejsca, prawie od razu została poproszona do tańca przez Michaela Mercury' ego. Nagle zamiast Michaela zobaczyła przed sobą Jamesa.
- Ja to tylko na chwilę. Lily cię szukała, ma ci coś do powiedzenia. No dobra, lecę, bo puszcze pawia... - po czym trzymając dłoń przy ustach wyleciał z PW na korytarz. Dorcas szybko odnalazła zielonooką przy jednym ze stołów. Pałaszowała właśnie kremówki.
- Co jest ruda ?
- Nie uwierzysz...
- No to wal, tylko uważaj na głowę...
- Chodzę z Jamesem ! - Lily była bardzo szczęśliwa. Dor jednak miała sceptyczną minę.
- Tak się upił, że jutro nic nie będzie pamiętał, moja droga. I nie radziłabym ci się już z nim całować - chyba poszedł rzygać. - nagle do pokoju wparował Potter. Stanął w rozkroku i unosząc wysoko ręce, wrzasnął:
- WOOOLNOŚĆ !!! - po czym zwymiotował na dywan. Salonem wstrząsnęły wiwaty i oklaski.
- Widzisz ? Nie radzę... - ostrzegła czarnowłosa.
- A gdzie Sally ? - zapytała Lil, tak, jakby to, że jej chłopak pozbył się obiadu w bardzo widowiskowy sposób nigdy się nie stało.
- Nie wiem, nie widziałam jej już od dawna... Może ją znajdźmy, co ? Ostatnio często gdzieś znika... - na twarzy rudej wykwitł zębaty uśmiech. Podeszła do zdezorientowanego Jamesa, którego przytrzymywał Syriusz, powtarzając coś w stylu "Celny strzał, Rogacz !".
- Kochanie... Czy mogę sobie coś pożyczyć z twojego kufra...? - James tylko pokiwał lekko głową, bojąc się robić gwałtowniejszych ruchów. Dziewczyny weszły szybko do męskiego dormitorium. Po zapaleniu światła, wstrzymały oddechy. Kotary były poszarpane, wszystko (dosłownie) było opłakanym stanie, leżąc bezładnie gdzie popadnie. Lily wyciągnęła różdżkę i machnęła nią krótko, mówiąc "Chłoczyść !". Stan pokoju znacznie się poprawił. Lily mogła wreszcie swobodnie przejść po sypialni, nie musząc co chwila się o coś potykać. Dotarła jakoś do kufra Jamesa, który miał na wieku trzy długie szramy. Nie zwracając na to zbytniej uwagi, poczęła przeszukiwać rzeczy Pottera. Tymczasem Dorcas weszła do łazienki, chcąc - w razie czego - także ją posprzątać, ze zwykłej przyzwoitości. Skrzywiła się z niesmakiem. W wannie znajdowała się brudna woda, lusterko było zbite, a wszędzie leżała brudna bielizna.
- Chłoczyść ! Boże, jak można tak żyć... - mruknęła dziewczyna pod nosem. Wychodząc z łazienki potknęła się o podwinięty dywan, i w rezultacie wylądowała na podłodze.
- No pięknie... To ja sobie odpuszcze zaglądanie pod jego poduszkę, co ? - jęknęła, zaglądając pod łóżko Petera, przy którym wylądowała. Pełno było pod nim zjełczałego sera i spleśniałego chleba, a także więcej niż kilka papierków po batonikach i czekoladach. Dorcas wykonała ponowny ruch różdżką, a śmieci posłusznie wylądowały tam, gdzie ich miejsce. Na miejscu została tylko jedna rzecz. Meadows sięgnęła po dosyć grubą książkę i otworzyła ją na pierwszej stronie.
- "Pamiętnik Petera ! Własność Króla Czekolandii ! Nie dotykaj, ty kryminalisto !!!" Ejj... Ten pokurcz nazwał mnie kryminalistką ! Cóż za wyobraźnia... - zaśmiewała się Dor.
- Peter ma...
- Pamiętnik. Bez kłódki. Co za idiota... - przerzuciła kilka kartek i przeczytała - "...To była bardzo wzruszająca chwila. Nawet nie wyobrażasz sobie, mój kochany pamiętniczku, jak ten batonik na mnie patrzył. Zupełnie jakby mówił: Zjedz mnie !" Rany, ja nawet jak się nawalę, tak, że nie pamiętam jak mam na imię, to nie mam takich schiz jak ten maniak !!! Gościu jest na maksa obleśny... Ale jak ktoś, kto trzyma zgniłe żarcie pod łóżkiem może być normalny ?!
- Odkryłaś mroczne tajemnice Petera Pettigrew... Teraz będzie cię musiał zabić, żebyś nie wyjawiła światu jego cwanego planu zatrucia wszystkich ludzi odorem zjełczałego sera. Urocze, nieprawdaż ? A wszystko dzięki błagalnym oczom batonika... - powiedziała Lily grobowym głosem. - No nie, trzeci raz wyciągam stąd zielone skarpetki z dziurą na pięcie ! De ja vu ?!
- Teraz wypatruj czarnego kota, będziesz miała niezbity dowód. - dorzuciła Dorcas. Lily w końcu wyciągnęła pognieciony pergamin.
- Jak to działało...? Podejrzałam kiedyś, jak to robią, ale nie do końca pamiętam formułkę...
- Coś o przysiędze i psotach, czy kawałach... Już nie pamiętam. O chusteczka... - powiedziała Dor z szeroko otwartymi oczami. Podała Lily pamiętnik. Ruda spojrzała na wskazany fragment.
- "Wyznam ci coś skrycie, pamiętniczku. Mam nadzieję, że mnie nie wydasz, bo chyba tylko ty jesteś moim przyjacielem... No więc, ja...

..::Biara::.. 1/01/2007 11:37:27 [Powrót] Skomentuj



Kurczak, nie byłam w stanie przeczytać całości, sorx ;* Ale przyczyny to ty chyba znasz? xD A notka, łohoho :D Zajerąbikurczaczna W życiu bym nawet dwóch linijek takiego szałowego cosia nie napisała ;P Dobra, nie będę ci już tu bredzić, bo i tak wiem że masz mnie dosyć xD PZDR, buźka, pozdrów rottweilera xD Paps ;*
MariQuana 24/01/2007 19:08:50
| brak www IP: 83.168.96.129

Ciesze sie że mi wybaczasz xDD
Nastepnym razem na pewno Cie powiadomie :*:*
Tenshi 23/01/2007 20:55:23
| brak www IP: 212.2.99.32

Zajefajny blog! Jestes w moich ulubionych!
Sissi 22/01/2007 16:24:33
| brak www IP: 81.210.63.236

Jezu..dziewczyno...talnet masz niesamowity...az ci troszeczke zazdroszcze^^ bo moje wypociny sa niczym w porownaniu z tym co jest na tym blogu....no nic...dodaje do ulubionych i ide czytac^^ pozdro!
Bambi 22/01/2007 02:39:45
| brak www IP: 83.20.8.141

Świetne opowiadanie :) Masz talencik :)
Będę zaglądać, co jakiś czas.
I zapraszam do siebie
Ame 21/01/2007 13:50:05
| brak www IP: 83.23.175.126

Kocham Twojego bloga! No i jak zwykle nocia miodzio! Wpadnij do mnie bo jest nowa nocia ,a nikt nie komantuje :(
lilyane 21/01/2007 12:07:33
| http://lilyane.wjo.pl IP: zalogowany

Cudowna nocia, jak zwykle zresztą ;)
Może wpadniesz do mnie ?
Lil@ 21/01/2007 12:05:19
| brak www IP: 194.63.132.110

Sieeemka! Jestem zachwycona twoim blogiem! Normalnie cud miód i orzeszki! Co powiesz na wymiane linków? =D
Mi$Ka 20/01/2007 13:00:07
| brak www IP: 83.25.210.233

Notka jak zawsze super...:) U mnie new...;P
Miśka 15/01/2007 17:13:56
| brak www IP: 83.31.150.14

Notka super :* no, może momentami brakowało mi trochę akcji ale co tam :D Poza tym uwielbiam twój styl pisania :* Przyznam się, że mam jeszcze trochę notek do przeczytania, ale obiecuję że to nadrobię :D Daj znać kiedy dodasz następną notkę bo już nie mogę się doczekać ;)
~~~ Selene ~~~
PS. I tak najbardziej podobało mi się "o chusteczka" D:D ;)
Selene 14/01/2007 11:35:06
| http://eternal-fight.blog4u.pl IP: zalogowany


Podstrona: *1* / 2 / 3 / 4 / 5


26742.

Księga gości
Przeczytaj
Napisz
8


Avatar


Imię: Marta
Ksywka: Biara
Ul. filmy: Horrory
Kocham: moje koty, fantasy, pisać opowiadania, słuchać rocka, metalu, grać w krwawe gry komputerowe/oglądać krwawe filmy =P
Ul. zespół: Linkin Park i Evanescence=*
Nienawidzę: Happy endów, oceniania po wyglądzie, głupiutkich różowiutkich panieneczek
GG: 1479494
Ignoruję komentarze typu "Fajny blog, wpadnij na..." lub "Urządzam konkurs, skusisz się? Do wygrania..."
Dodaj

Archiwum
2007
Listopad
Marzec
Luty
Styczeń
2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień


Ulubieni



Linki
Europe and Italy
Śpiewający Snape
Po prostu życie...
Yes or No
Bothering Snape
Atak na Hogwart
Blog Potterzycy =)
Blog mojej kochanej psiapsióły MariQ =* =)




Okładka dla Biary od Miśki