Rozdział XV
Promienie słońca wdzierały się do damskiego dormitorium. I bynajmniej nie był to poranek. Pierwszy obudził się Remus. Chłopak z przerażeniem spostrzegł, że ubrany jest w strzępy swoich ubrań, a na jego brzuchu spoczywała głowa Lei. W jej prawej ręce spoczywała pusta, mała buteleczka, w której - jak bardzo dobrze pamiętał - był eliksir, który częściowo hamował proces przemiany. Skarcił się ostro w duchu. Nieświadomie naraził Leię na wielkie niebezpieczeństwo. Przez jego bezmyślność dziewczyna mogła stracić życie, lub co gorsza - tak jak on - zostać wilkołakiem. Leżał tak, pogrążony w melancholijnych myślach jeszcze przez kilka minut, kiedy nagle coś wpadło mu do głowy. Dlaczego jego przemiana zaczęła się tydzień przed pełnią ? Musiał porozmawiać o tym z Dumbledorem - on napewno będzie wiedział o co chodzi. Chcąc zrobić to natychmiast, podniósł lekko głowę Lei i wstał. Dziewczynę ułożył na łóżku. Na wyjaśnienia przyjdzie jeszcze czas. Podszedł cicho do drzwi i chwycił za klamkę. Zamek nie ustąpił, był tu zamknięty i pozbawiony różdżki. Odwrócił się, z myślą, że użyje różdżki Lei, stanął jednak w osłupieniu. Przed nim stała Linnea, trzymając w ręce magiczny patyk.
- Tego szukasz ? - warknęła z irytacją, machając mu różdżką przed nosem. - Jak zwykle chciałeś się zmyć bez słowa ? Myślisz, że to przyjemne, kiedy budzę się rano, a ciebie nie ma, bo najwyraźniej boisz się odpowiedzieć na moje pytania ?! Pomyśl czasem o innych ! - podnosiła ton. Remus stał przed nią z miną zbitego psa. Dziewczyna miała rację, bał się jej pytań i reakcji.
- Ja... Nie mówiłem ci o mojej... przypadłości, bo bałem się twojej reakcji ! Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham, i jak bardzo martwię się o twoje bezpieczeństwo, kiedy jestem blisko ciebie... Nie mogłem znieść myśli, która nawiedzała mnie za każdym razem, gdy cię widziałem. Ja wyznaje ci, że jestem wilkołakiem, a ty z przerażeniem w oczach uciekasz... Nawet nie wiesz, jak bardzo to boli... - wyszeptał na tyle głośno, żeby dziewczyna usłyszała. Lea spuściła wzrok, siadając na łóżku i ciężko wzdychając. Ukryła twarz w dłoniach. Remus zbladł, domyślając się co może to oznaczać. Po jakiejś minucie ciszy Lea wstała. Ona również była nienaturalnie blada.
- N-nigdy nie zostawiłabym cię po takim wyznaniu, przykro mi, że tak o mnie myślałeś. Jednak nie tylko ty miałeś coś do ukrycia w naszym związku... - mówiła cicho. Remus nie miał pojęcia, o co jej chodzi. Dziewczyna opowiedziała mu to samo, co wcześniej swoim przyjaciółką.
~*~*~*~*~*~*~*~
Gdy Lily i Sally już miały wrócić do klasy, ubiegł je dzwonek. Masa uczniów wysypała się na korytarze, uniemożliwiając im swobodne przejście. Przebiły się przez tłum, dochodząc w jednym kawałku do WS, na obiad. Usiadły przy stole, nie chciało im się jednak jeść, za bardzo martwiły się o stan Dorcas. Po pięciu minutach grzebania widelcem w zimnej zapiekance, Sally poczuła, że ktoś puka ją w plecy.
- Ej... - mruknęła, odwracając się. Za nią stał Denny. - Ooo cześć ! - uśmiechnęła się do chłopaka. Lily z cwaną miną udawała, że bardzo ją zainteresował zaczarowany sufit.
- Sally, chciałbym z tobą porozmawiać... - zaczął. Dziewczyna wstała, przepraszając przyjaciółkę i wyszła za Dennym. Jej miejsce długo nie zostało puste, bowiem po chwili zajął je Kurt.
- Lily, wiesz może, gdzie jest Dorcas ? Miałem z nią porozmawiać...
- Wszystkim się zebrało na rozmowy... Dorcas jest w SS, zemdlała. - chłopak zbladł i natychmiast wybiegł z WS. Lily odłożyła widelec, i także miała już wyjść, jednak po drodze wpadła na panią Terens. Kobieta wytłumaczyła zielonookiej, że Dorcas jest sama, a ktoś powinien być przy niej. Dziewczyna podziękowała, i pobiegła do przyjaciółki.
~*~*~*~*~*~*~*~
Pani Terens weszła do SS, prawie niosąc wycieńczoną Dor. Usadowiła dziewczynę na łóżku, a sama udała się na poszukiwanie pani Pomfrey. Nie odeszła nawet dwóch kroków, a pielęgniarka podeszła do nich szybkim krokiem. Nie wyglądała zbyt dobrze, widać było, że nie czuła się najlepiej.
- Magiczne złamanie w trzech miejscach, zanik kości, wstrząs mózgu, zatrucie pyłkiem Filiganusa, rozbiegany wzrok, rozszerzone źrenice, głęboka rana wewnętrzna, nikły puls... - mamrotała pod nosem, badając Dorcas.
- Pani Pomfrey ...? - zaczęła nauczycielka zaklęć, przerażonym tonem.
- Dajcie bandaże !!! - wrzasnęła pielęgniarka, nagle przytomniejąc. - Och, przepraszam was, mam strasznie dużo pracy... Może pani iść, zajmę się nią. - pani Terens zawahała się. Nagle poczuła szarpanie za rękaw.
- Poradzę sobie, niech pani wraca na lekcję. - rozległ się dzwonek - No... Przynajmniej na obiad... - po tych słowach trochę spokojniejsza nauczycielka opuściła SS. Po drodze minęła wysokiego chłopaka, który niczym lodołamacz pruł przed siebie, w zupełnie przeciwnym kierunku. Kobieta w szybkim tempie znalazła się w WS. Nie uśmiechało się jej zostawiać Dorcas samej, na szczęście zauważyła Lily Evans. Poprosiła ją o opiekę nad chorą. Zielonooka migiem wybiegła z sali.
~*~*~*~*~*~*~*~
Syriusz usłyszał krótką wymianę zdań nauczycielki i Lily. Ruszył w stronę SS, chcąc siedzieć przy Dorcas tak długo, jak to będzie konieczne. Gdy dotarł do Skrzydła Szpitalnego, zauważył Lily, która rozmawiała z pielęgniarką i... jego usta wykrzywiły się w grymasie złości. Przy Dorcas siedział ten barczysty Niemiec, trzymając ją za rękę. Dziewczyna była przytomna, uśmiechała się do chłopaka. Wściekły Syriusz odwrócił się gwałtownie i powiesił pod sufitem bogu ducha winnego pierwszaka.
NASTĘPNEGO DNIA
- Wiem już dokładnie co ci jest, panno Meadows. - powiedziała pani Pomfrey. Dorcas z niecierpliwością czekała na wieści. Siedziała w SS razem z Kurtem, który bardzo chciał jej towarzyszyć. Trzymał ją za rękę, aby dodać jej otuchy, gdyż pielęgniarka nie miała zbyt pokrzepiającej miny.
~*~*~*~*~*~*~*~
Lily siedziała w PW, przy Jamesie. W rękach trzymała mały zwitek pergaminu.
- No, ale jeśli to jakiś głupi żart ? - zasugerował James, a Lil spojrzała na niego wilgotnym wzrokiem.
- James, to NIE jest żart, nie rozumiesz ? Sally została porwana ! - dziewczyna po raz setny zerknęła na kartkę i przeczytała głośno, próbując zrozumieć:
- "Gdzie woda się rodzi, a płomień zamiera
Gdzie lód kamień skuwa,
Gdzie mróz wieczny doskwiera.
Szukajcie wskazówek co doprowadzą,
I Sally z powrotem wam oddadzą.
..."
~*~*~*~*~*~*~*~
Wszyscy od razu mówią, że ciąża to oklepane, ale poczekajcie parę notek, aż akcja się rozwinie. Nie skazujcie mnie na "oklepanie" =P. Wiem, że ta notka też mi nie wyszła, ale mimo, iż mam ferie, to nadal nie mam czasu. Jestem wiecznie wyczerpana po treningach, pogoda ciągle się zmienia i z tego powodu miewam częste migreny itp. Notka z dedykacją dla Aś (=P), zgodnie z prośbą. Ciao ^^
PS. Mam nadzieję, że nie porzucicie mojego bloga ze względu na słabsze notki od pewnego czasu, obiecuję, że się poprawię =) (a przynajmniej będę się starać =P). A szablon wykonany został przez Miśkę/Dominikę, za co jej dziękuje =) Mówcie, jak wam się podoba ^^
..::Biara::.. 6/02/2007 22:44:12 [
Powrót]
Skomentuj
cze chciałam cie powiadomic ze dodałam cię do ulubionych
Agata 16/03/2007 16:33:00
| brak www IP: 195.136.148.54
umnie news, zapraszam
^^Tamika^^ 25/02/2007 20:22:58
| brak www IP: 87.207.165.182
Chcemy nocie! Chcemy nocie! Chcemy nocie! BUNT! BUNT! BUNT! ;)
South park 25/02/2007 20:16:01
| brak www IP: 84.205.160.26
Ten blog jest zajebistY!! wczoraj czytalam to do 2 w nocy( nie to ze tak wolno czytam tylko pozno zaczelam ale sie oderwac nie moglam!) jesli mozesz to prosilabym o kontakt gdy ukaze sie nastepna notka ( moj nr gg 5310699) bardzo prosze! :) papa
adusia 24/02/2007 21:18:44
| brak www IP: 83.28.160.65
Hej Biarunia!
U mnie new! xD
Tenshi 22/02/2007 14:04:20
| brak www IP: 83.26.251.118
Kolejną notkę dawaj!! ;) :D
South Park 20/02/2007 10:32:10
| brak www IP: 84.205.160.26
I teraz nie wmówisz mi że mnie tu nie było :D Szablon super, choć tamten też był ładny :P A notki nie są wcale takie słabe, masz zimowe załamanie czy co? :D Trzeba Cię dowartościować D
Mieć taką samoocenę na własnym tronie xP Nieładnie nieładnie D
Paćka 17/02/2007 19:57:06
| brak www IP: 83.10.105.213
Fajne opowiadanko.Już nie mogę sie doczekać nstępnej częćci. Ja też mam bloga o Lily tyle że Potter. Jak chcesz to wpadnij do mnie i skomentuj. Pozdro : )
http://lilypotter.blox.pl
aga 17/02/2007 15:25:59
| brak www IP: 85.237.177.74
wiersze na walentynki mogą się przydać xD
Shera 13/02/2007 20:07:09
|
http://devil-and-daughter.blog4u.pl IP: zalogowany
news...
4si4 13/02/2007 18:32:09
| brak www IP: 213.199.251.11
Podstrona:
*1* /
2 /
3