Rozdział XVI
Znajdował się na samym środku pięknej sali, w otoczeniu dużej grupy ludzi. Rozejrzał się dookoła - ujrzał cudowne ławy i kolumny z marmuru, złocone sklepienie, zapierające dech w piersiach freski na ścianach, ogromne witrażowe okna, które przepuszczały kolorowe promienie słońca i całe mnóstwo kwiatów, głównie białych róż. W oddali słychać było dzwony. Kobiety miały na sobie zachwycające suknie w jasnych, łagodnych kolorach, mężczyźni zaś szykowne białe garnitury. Spojrzał przed siebie. Tam, gdzie ławy się kończyły, widniały trzy stopnie Na tym podwyższeniu stał wspaniały ołtarz. Nad nim wisiał wielki, pozłacany krzyż. Był pod wrażeniem piękna tego miejsca. Nie wiedział tylko, co tu robi.
- Proszę wszystkich o powstanie. - rozległ się głos, który niewątpliwie należał do osoby w podeszłym wieku. Tuż przed ołtarzem stał ksiądz w złotym ornacie. Obok niego znajdował się wysoki mężczyzna w białym garniturze. Jego twarz promieniowała szczęściem. Usłyszał za sobą kroki, więc czym prędzej przeniósł się do pierwszej ławki. Poznał mężczyznę, który stał przy księdzu.
- Kurt... - warknął, mrużąc oczy. Spojrzał w lewo, skąd dochodził odgłos kroków, i aż zabrakło mu tchu. Po czerwono złotym dywanie stąpała... Musiał przetrzeć oczy. Mógłby przysiąc, że wstąpił do raju i właśnie zobaczył najpiękniejszego anioła w całym niebie. Jej długie, czarne włosy spięte były w koka, a kilka kosmyków okalało jej bladą, uśmiechniętą twarz. Do włosów przyczepiony był długi welon wysadzany perłami. Miała na sobie biały gorset i długą, luźną białą spódnicę. Trzymała pod rękę eleganckiego, łysego mężczyznę z krótką, czarną brodą. Para doszła do ołtarza i tam się rozdzieliła. Dziewczyna stanęła przy Kurcie i chwyciła go za dłoń.
- Zebraliśmy się tu, aby połączyć tych dwoje świętym węzłem małżeńskim... - zaczął ksiądz. Nie słuchał, patrzył ze złością na czułe spojrzenia przyszłej pary młodej.
- Ja, Kurt Schulz, biorę ciebię, Dorcas Meadows za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że cię nie opuszczę aż do śmierci. - na palcu Dorcas zawitała piękna złota obrączka.
- Ja, Dorcas Meadows, biorę sobie ciebię, Kurta Schulza za męża i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci...
- NIE!!! - wrzasnął Syriusz, zrywając się do pozycji siedzącej. Obraz całujących się nowożeńców wciąż tkwił mu przed oczami.
- To tylko sen... - mruknął z ulgą - To tylko sen... - nie obudził nikogo, jednak przez jego krzyk James zaczął mamrtoać przez sen.
- Liluś, ale ja naprawdę...! Dlaczego mi nie wierzysz...? Lily? Lily! Jak mogłeś jej to zrobić?! Zamordowałeś ją!!! - Syriusz, wiedząc, co przeżywa jego przyjaciel (sam przed chwilą widział ślub Dorcas i Kurta, wykreowany przez jego wyobraźnię) postanowił go obudzić.
- James... James! - zaczął nim potrząsać. Chłopak obudził się gwałtownie.
- Co jest ? - wydyszał. Łapa podał przyjacielowi okulary.
- Gadałeś przez sen - wytłumaczył. - Ja też miałem niezłą jazdę dzisiaj w nocy. To było gorsze od śmierci, uwierz mi... - Syriusz opowiedział swój sen Rogaczowi, który zaczął naśmiewać się z kumpla. Nachmurzony Black wrócił do swojego łóżka, znowu próbując zasnąć. Towarzyszył mu cichy chichot z łóżka przy oknie. Gdy Syriusz był już bliski snu, coś zaczęło klepać go po policzkach.
- Ja nie mogę spać to i ty nie możesz. Idziemy do dziewczyn, słyszałem, że rozmawiają. Podsłuchamy sobie co nieco... - oznajmił Rogacz z cwanym uśmiechem, wymachując peleryną-niewidką. Przy nim stał poirytowany Remus.
- Lepiej chodź szybko, bo chcę to jak najszybciej zakończyć... - warknął.
Dziewczyny nie mogły spać tej nocy. Wszystkie trzy martwiły się o Sally. Ale nie tylko dlatego cierpiały na bezsenność. Postanowiły pokolei opowiedzieć o swoich problemach, jako, że od dawna nie miały okazji rozmawiać ze sobą całkiem szczerze. Dorcas otworzyła drzwi - w PW panowały ciemności. Nikt ich nie podsłucha.
- No więc... - zaczęła, powoli zamykając drzwi - Któraś chce zacząć?
- No to... Może ja? - zaoferowała Lea. Dor i Lily przytaknęły. Na ich nieszczęście James, Syriusz i Remus zdążyli się wślizgnąć do dormitorium. Teraz siedzieli pod ścianą, przy drzwiach do łazienki.
- Spróbuję zacząć w miarę od początku. Pamiętacie wieczór, w którym poszłyście do łóżek Blacka i Pottera? Otóż ja wtedy poszłam z Remusem na spacer po błoniach. Powiedział, że nie możemy być razem, gdyż jest dla mnie niebezpieczny. Potem odszedł. Unikał mnie aż do świąt. W Dzień Bożego Narodzenia dostałam paczkę. Był w niej ten naszyjnik - Lea wskazała na ozdobę, którą miała na szyi. Dziewczyny pokiwały głowami - nie widziały, żeby od czasu świąt Lea go zdjęła (nie licząc nocy, oczywiście). - Wraz z nim otrzymałam kartkę z przeprosinami. Przyjęłam je oczywiście. Pamiętacie, że gdy wróciłam z domu, byłam chora. Podczas imprezy po wygranej w meczu Quiddicha, Remus przyszedł do mnie. Był w połowie zmieniony w... wilkołaka. - dziewczyny wstrzymały oddechy. Wilkołak? Remus jest wilkołakiem? - Podałam mu eliksir hamujący rozwój przemiany. Ułożyłam na moim łóżku i czuwałam, puki nie padłam ze zmęczenia. Rano obudziłam się, kiedy chciał uciec bez wyjaśnień. W końcu powiedział mi, że jest wilkołakiem i że bał się mojej reakcji. Wtedy powiedziałam mu o... moim problemie. - James i Syriusz jak jeden mąż spojrzeli na Lupina, który słuchał tego ze spuszczoną głową. - Stwierdził, że lepiej dla nas oboje będzie, kiedy się rozstaniemy. Zrozumiał to, kim jestem, właściwie zareagował jak na mężczyznę przystało, jednak... Dalej uważał, że może wyrządzić mi krzywdę, a jeśli by mnie ugryzł, od razu, na miejscu umarłabym. To prawda, ale nie obchodzi mnie to! - krzyknęła i uderzyła pięścią w pościel. - Kocham go całym sercem, a on mówi, żebyśmy odeszli od siebie z miłości! - Dorcas i Lily usiadły obok niej i objęły łkającą przyjaciókę.
- Nie martw się, myślę, że zrozumie, iż nie może bez ciebie żyć! - powiedziała przekonana Lil. Dor zawturowała jej. Lea nie była tego taka pewna.
- Remus ubzdurał sobie, że to dla mojego dobra, żebym była szczęśliwa. A ja szczęśliwa będę tylko z nim! - Syriusz i James posłali Remusowi ostre spojrzenia.
- Zgłupiałeś?! - wyszeptał bezgłośnie Rogacz. Lunatyk nie odpowiedział. Syriusz, który siedział najdalej od drzwi, dał znak, żeby wyszli. Dziewczyny zobaczyły, jak drzwi otwierają się i zamykają ze skrzypieniem. Zostawiły ten incydent bez komantarza.
- To chyba koniec... - mruknęła Lea, ocierając twarz. Następna do zwierzeń zgłosiła się Dorcas.
- No więc teraz ja... Jak pamiętasz Lily, dzień po imprezie bardzo źle się poczułam. Pani Terens zaprowadziła mnie do SS. Dzisiaj rano powiedziała mi, że... jestem w ciąży. Domyślacie się pewnie jak do tego doszło, prawda? Byłam załamana, mieć dziecko w takim wieku! Moi rodzice sprawiają wrażenie szczęśliwej rodziny, jednak za najmniejsze przewinienia potrafią wlepiać najwyższe kary. Nie wyobrażacie sobie nawet, ile razy uciekałam z domu... - drzwi znowu się otworzyły. Lily pod wpływem impulsu wstała i zamaszystym ruchem zatrzasnęła je. Ku jej zdziwieniu, zatrzymały się kilka centymetrów przed framugą. Zirytowana trzasnęła nimi jeszcze raz, i w końcu się zamknęły.
Chłopcy wyszli po cichu z pokoju. Stanęli na samym dole schodów i ściągnęli z siebie pelerynę-niewidkę.
- Czyś ty zgłupiał?! Po jaką cholerę ją zostawiłeś? - naskoczył na niego Syriusz.
- Z miłości?! Jutro widzimy cię, jak ją przepraszasz, inaczej użyjemy podstępu! - zagroził James. Remus miał minę człowieka jednocześnie zrozpaczonego i zakłopotanego.
- J-ja... - zająknął się, ale chłopcy nie dali mu nic więcej powiedzieć. Rogacz nakrył ich peleryną, i razem zaczęli wchodzić po schodach. Syriusz otworzył powoli drzwi i wemknął się do środka, a za nim Remus. Nagle Lily poderwała się z miejsca, zamykając gwałtownie drzwi. Rozległ się cichy syk bólu - Ruda przytrzasnęła Jamesowi stopę. Bez większysz ceregieli rozsiedli się na poprzednich miejscach. W trakcie mowy była właśnie Dorcas.
- ...domu... Znacie Kurta, prawda? Jest naprawdę słodki. Pomaga mi, troszczy się, wspiera... Wczoraj zapytał, czy zostanę jego dziewczyną. Zgodziłam się, bo... zaczynam coś do niego czuć. - Remus usłyszał wiązankę przekleństw (jak najbardziej nie nadaje się do publikacji), którą wyszeptał Syriusz. W jego oczach można było dostrzec żądze mordu. Jednak Dor jeszcze nie skończyła. Zaczęła krążyć po pokoju.
- Na imprezie po meczu, pod wpływem impulsu wybaczyłam Syriuszowi ten... gwałt... - jej głos stał się pozbawiony jakich kolwiek emocji, kontynuowała beznamiętnym tonem - Jednak teraz nie jestem taka pewna, czy dobrze zrobiłam. Pamiętam, jak wściekły był, kiedy powiedziałam mu prawdę. Krzyczał, bił, zupełnie stracił nad sobą kontrolę... - Dorcas usiadła na łóżku, podkulając nogi pod bordę. - Bałam się go jak nigdy w życiu i chyba dalej się boje. O czymś takim nie można po prostu zapomnieć. Za każdym razem, kiedy go widzę, przypomina mi się tamto zdarzenie. Codziennie muszę to wszystko przeżywać od nowa... - nie płakała. Jej oczy były przerażająco puste, bez wyrazu. Zamrugała szybko kilka razy i podniosła głowę.
- Koniec. - rzuciła twardo - Dawaj, Lilka. Słyszałam, że dobrze ci się powodzi. Pochwal się świetlanym związkiem z Jamesem Potterem. - mruknęła Dor, rozkładając się wygodnie na łóżku.
- Wiesz... - zaczęła. James czekał z otwartymi ustami na jej opowieść.
- Ja... Ja... - jąkała się. Potter wstrzymał powietrze. Już chyba nikt nie mógł wytrzymać tego napięcia (xD)...
- No...? - lekko pogoniła ją Lea.
- Prawdę mówiąc, myślałam, że będzie to wyglądało trochę inaczej...
Było jej przeraźliwie zimno. Zupełnie, jakby wpadła do lodowatego, zimowego jeziora w letnim ubraniu. Czuła metalowy łańcuch, wżynający jej się głęboko w ciało. Krew ciekła z podłużnych, cienkich ran.
- Źle, źle, źle... - mruczał jakiś głos. Jego właściciel trzymał w ręku różdżkę. Co chwilę wypowiadał zaklęcie, a nowe rozcięcie pojawiało się na poranionym ciele dziewczyny. Zamknęła oczy, modląc się w duchu o ratunek.
~*~*~*~*~*~*~*~
Macie tą notkę w końcu xD Trochę w niej wyjaśniłam, bo nie wiem, kiedy będzie następna notka. Ale możecie być pewni, że w następnej trochę namieszam xD Mój licznik wolnego czasu zjechał naprawdę nisko. Ciągle coś ode mnie chcą =P Jeśli kogoś nie powiadomiłam to sorry - brak czasu, jak zwykle. Ah, pojawiło się stwierdzenie, że uczniowie nie mogli pić Ognistej Whisky, gdyż są nieletni. A co to za problem iść do kuchni i poprosić skrzaty o butelkę? =P Notka dla Paćki, która ma mandat poselski i chociaż nie wiem skąd go wytrzasnęła, to nie mam siły jej się sprzeciwiać xD (już ty wiesz o co chodzi! =P) Ciao ^^
PS. Nie poganiać mnie!
PPS. Wiem, że wy się zawsze dopatrujecie błędów, ale ja teraz kompletnie nie mam czasu tego sprawdzać, więc wybaczcie.
..::Biara::.. 26/02/2007 17:57:25 [
Powrót]
Skomentuj
Wkórzona zaczynam wszystko od poczatku...moje zycie sie zmieniło i nic jusz niejest takie same...Zapraszam na nowe opko pt:"ShamanKing-AngelsKing"
^^Tamika^^ 18/03/2007 22:06:48
| brak www IP: 89.78.177.98
u mnie nowa notka... to nie opowiadanie...to cos smutaśnego-przynajmniej dla mnie...
Maga 17/03/2007 21:13:54
| brak www IP: 195.136.148.53
*notka xD
Percussion 17/03/2007 14:40:59
| brak www IP: 212.76.37.198
nitka ŚWIETNA! :D mam nadzieje że ktoś uratuje Sally :P
Percussion 17/03/2007 14:40:33
| brak www IP: 212.76.37.198
Super blog!! Wpadnij do mnie http://harry-potter-swiat-czarodziejow.blog.onet.pl/
karolcia 17/03/2007 13:09:28
| brak www IP: 83.20.121.168
Hej Biara!!! U mnie nowa notka....Jednak nie wytrzymałam tak długiego czasu....
Maga 17/03/2007 10:14:25
| brak www IP: 195.136.148.53
czesc!
ja dopiero zaczynam pisac bloga...
podaba mi sie twoj blog i dodalam cie do ulubionych:)
mam nadzieje ze nie masz nic przeciwko:)
pati 16/03/2007 22:02:02
| brak www IP: 195.136.148.51
cze chciałam cie powiadomic ze dodałam cię do ulubionych
Agata 16/03/2007 16:35:06
| brak www IP: 195.136.148.54
U mie pewne info związane z notkami...Przeczytaj....
Maga 15/03/2007 20:09:29
| brak www IP: 195.136.148.14
Z bajką?! xD Znowu?! xD
Tobie sie wszystko z bajkami kojarzy xPP
A jaka to bajka? ;)
Tenshi 15/03/2007 19:13:48
| brak www IP: 83.26.116.208
Podstrona:
*1* /
2 /
3 /
4